
Przyjeżdżając do rodzinnego domu Pani Młodej nie oczekiwałem suto zastawianego stołu, a tak właśnie było. Racząc się pysznymi ciastami i kawką oczekiwałem na gotowość Agnieszki. Mieszkańcy domu zarazili mnie dobrym nastrojem, więc praca była przyjemna (i na pewno nie byłem głodny). Co chwilę zjawiali się nowi goście, lokal wypełniał się osobami stwarzając ciekawe sytuacje fotograficzne. Jak to bywa w dzień ślubu – czasu jak zwykle brakuje, zatem udaliśmy się na ceremonię. Nie było niespodzianek – oboje powiedzieli „Tak”. Reportaż w kościele św. Tomasza Apostoła w Kietrzu to wyjątkowo udane przeżycie – obiekt jest wyjątkowy, bardzo ciekawie zdobiony a jednocześnie przytulny i przyzwoicie oświetlony. Dla mnie bomba.
Po ceremonii ruszyliśmy na zabawę – można powiedzieć, że zaczęła się już przed lokalem. W czasie toastu i życzeń można było zaobserwować niesamowitą chęć zabawy wśród zebranych gości. Stali, oczekiwali kiedy się zacznie….i start. Ruszyli – zabawa bez końca, co zresztą możecie sami ocenić na poniższych fotografiach.