
Nie było ani powoli, ani ociężale. Ruszyli wspólnie w wir rewelacyjnej zabawy. Tańce, zabawy do białego rana! Dwie nóżki, trzy rączki i śmiechom nie było końca. A w plenerze romantycznie i subtelnie, bo na zabytkowych obiektach PKP trzeba zachowywać się z powagą. Tylko Mariusz chciał się ciągle całować i całować. No cóż… w końcu Ela zgodziła się na wszystkie jego zachcianki, ślubując dziś przy ołtarzu.