
Plener w Tarnowskich Górach nie był od początku do końca zaplanowany według scenariusza. Po pierwsze chcieliśmy pojechać w zupełnie inne miejsce. Okazało się jednak, że nie mamy tle czasu, by pracować w dwóch lokalizacjach. Po drugie, tego dnia upał był tak męczący, że nie sposób było rozpocząć zdjęć wcześniej niż późnym popołudniem. Dlatego ostatecznie zdecydowaliśmy się zostać w Tarnowskich Górach i bardzo dobrze, że tak się stało. Rozpoczęliśmy w restauracji Wiśniowy Sad. To miejsce ma coś wyjątkowego w sobie, bo już po godzinie miałem bardzo interesujący materiał. Dużo zieleni, mnóstwo urokliwych zakamarków i ławeczek, gdzie Młodzi mogli sobie patrzeć głęboko w oczy. W Wiśniowym Sadzie miałem okazję zrobić plener również zimą. To miejsce jest naprawdę magiczne, bo o każdej porze roku daje ogromne pole do popisu. Zimowy plener można obejrzeć tutaj.
Przechodząc dalej w stronę Rynku nie sposób ominąć TCK – Tarnogórskie Centrum Kultury, gdzie latem na trawniku, w swym naturalnym środowisku zadomowiły się flamingi! No i mozaika z kolejarzem, oczywiście. To ciekawe, że każdego dnia przechodzi się koło tych miejsc zupełnie obojętnie, a są one tak piękne. Uwielbiam robić plenery w Tarnowskich Górach – moim rodzinnym mieście. Zawsze jest to dla mnie wyzwanie, ponieważ w dobrze znanym miejscu na budynki i lokalizacje patrzy się już „przyzwyczajonym okiem”. Nic nie zaskakuje, wszystko jest dobrze znane i na pierwszy rzut oka wydaje się oczywiste. Dlatego staram się przede wszystkim pokazać parę w tych lokalizacjach za każdym razem w trochę inny sposób. Świetne ćwiczenie.
Oczywiście koniecznie chcieliśmy uwiecznić Rynek i Gryfny Kafyj, także ul. Krakowską. Później chwila przerwy na lodach w nieocenionej Lodoovce. Więcej ikonicznych widoków naszego miasta znajdziecie na zdjęciach, a było gdzie pospacerować.
Naturalność zachowania Patrycji i Mateusza przed obiektywem dawała mi jeszcze więcej możliwości, by rozwinąć skrzydła. Czasami miałem wrażenie, że pracuję z wynajętymi modelami co jeszcze bardziej podkręcało mój zapał do eksperymentowania. Oni po prostu byli. Zachwyceni sobą, okazywali sobie najpiękniejsze z uczyć. A ja miałem tę przyjemność, by móc to sfotografować. Patrycjo i Mateuszu, bardzo się cieszę, że mogłem towarzyszyć Wam w dniu ślubu oraz wykonać sesję plenerową w tak przyjaznej atmosferze.